poniedziałek, 10 listopada 2008

The Birth of Joseph...

Parson's School of Design, 66 Fifth Avenue, New York NY 10011, U.S.A. Wspólne światełko w tunelu. Obiekt pożądania naszej dwójki. Szkoła motorniczy. Pojawia się raz na jakiś czas, by zmobilizować. Potrafi także łączyć. Od tego się zaczęło. Pierwsza rozmowa, później idea Joseph'a . Biadolenie o posiadaniu parsonowskiego indeksu i irytujące , z punktu widzenia osoby trzeciej , odwlekanie dzisiejszego Joseph'a, po raz kolejny motorniczy sprowadził na właściwy tor. Manhattan godzina 21, okolice Time Square, tłum ludzi, dające się we znaki zmęczenie i zdecydowanie nieprzyjemny wiatr. Marzenie o znalezieniu Parsons, zamienione na to o hotelowym łóżku. Niecelowe pomylenie avenue i spowodowane tym oraz wiejącym coraz bardziej wiatrem, poirytowanie. Wszystko to nie wróżyło miłego zakończenia wizyty w NYC. I nagle, jak to się w bajkach zazwyczaj dzieje, wyrósł z ziemi jakże boski wieżowiec…


Złote litery, wielkie szklane drzwi i manekiny w oknach. Maksymalne zesztywnienie mego kompaktowego ciała, kilkukrotne przecieranie oczu i natychmiastowe pogodzenie z wiatrem. Parson! Chwila skupienia i aparat w użyciu. Niestety pora zbyt późna na składanie wizyty. W pamięci przyjemność pośredniego kontaktu z przyszłymi projektantkami, które na widok migającego flesza zaczęły podskakiwać, machać, a nawet pozować.


Dziewczyny, chce Was poznać! Innym razem nie omieszkam już wstąpić, przecież trafię… Nie minął kwadrans, jak smsowo ,ustaliłyśmy z D, że nadszedł odpowiedni czas stworzenia od dawna odwlekanego projektu.
Oto jesteśmy…

M.O

3 komentarze:

Agata pisze...

Jupi! Jupi! Gratuluję : )

Agusia pisze...

Super strona, ciesze sie ze wreszcie zrealizowalyscie swoje marzenia; oby tak dalej!!!;)

pefu pisze...

no super super tylko czekamy na koeljne zdjecia.